Czy właściciel domu, który wynajmuję, ma prawo bez mojej zgody na wymianę licznika od prądu na licznik przedpłatowy (z czym zapewne będzie wiązała się zmiana taryfy energetycznej)? Ostatnia faktura za prąd obejmuje mnie tylko częściowo bo dotyczy okresu od 31.08.2018 do 31.10.2018, a ja wynajmuję dom do 1.10.2018.
zapytał(a) o 17:41 Chłopak chce isc ze mna do łózka co robic? mam 13 lat i moj chłopak chce mnie zaciągnąc do łózkabo uwaza ze ma potrzebe i wgl . ja mu ciągle mowie nieale on nalega .! mam isc z nim do łozka ? czy co?Pomożcie .!dodam ze moj chłopak ma 16 lat .! To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź PanSzczur odpowiedział(a) o 17:42: nie, nie idź, skoro nalega, to znaczy, ze chc e tylko kochał, uszanowałby, ze jestes nie (moimzdaniem) wgl zakonczyc taki zwiazek. Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 17:42 Niech się wyżyje na poduszce. Skoro nalega to na Twoim miejscu od razu bym nim zerwała co Tobie właśnie radzę. blocked odpowiedział(a) o 17:42 nie idź z nim do łóżka za młoda jesteś ! Zostaw kretyn nie szanuje Twojego NIGDY NIE RÓB NICZEGO WBREW SOBIE! blocked odpowiedział(a) o 17:43 Powiedz, że nie . ! Chłopaki to downy (bez obrazy), każdy tego chce i che... ; / rzuć go !mu zależy na tym żeby tylko pójść do łóżka mama mi mówi jeżeli nalega aby to zrobić to masz go rzucić ! ∂ιαмαитє odpowiedział(a) o 17:43 powiedz że nie jesteś gotowa a jak nie rozumie to jest dupa a nie chłopak realnaa odpowiedział(a) o 17:43 ty masz tylko 13 lat ... więc nie później mogą być konsekwencje typu ; ciąża blocked odpowiedział(a) o 17:43 omG 13 a on 16 jak on ma 16 to wiadomo ze chce iść do łóżka ale nie idx poczekajcie jeszczee blocked odpowiedział(a) o 17:43 J*bni* si* !Ty masz 13 lat. Jeszcze się zastanawiasz co zrobić ? Powiedz NIE . A jak mu nie pasi to niech wy*pie*ala. ... blocked odpowiedział(a) o 17:43 Oczywiście, że ty tego nie chcesz to nie rób tego. Po drugie jesteś za jeżeli mu chodzi tylko o sex to ty jeszcze z nim chodzisz ?Pozdrawiam Nie bierz sb tak starszego chłopca i nie w takim wieku wiadomo że tak sie to kończu musisz odmowic, to ci zniszczy życie on chce cie wykorzystac Ty jestes choraaa ? Szaunj sie dziweczyno ! ja mam 13 lat ! niee ! a najlepiej z nim zerwij ..Ten chłopak może okazać sie świnią ... juz jest bo tylko mu na tym zależy !Moze nagrać filmik i do sieci wrzucic jak to robicie, albo rozpowiedzieć ! nie idz z nim do lozka, jesli cie do tego namawia to z nim zerwij bo jak widc nie kocha cie tylko chce cie zaliczyc a potem naramoże masz jakiś pomysł?:[LINK] Twój chłopak pewnie nawet cię nie kocha i jest z tobą żebyś się z nim przespała.. tak wgl seks z osobą poniżej 15 roku życia jest karalny.. powiedz mu ze nie al jeśli dalej bedzie nalegał to zerwij z nim, tak bedzie najlepiej. ;) blocked odpowiedział(a) o 17:43 ON JEST ZBOCZONY ! DZIEWCZYNO NIE MARNUJ SOBIE ZYCIA! NATYCHMIAST Z NIM ZERWIJ! Jesli chce iść z tobą do wyra, to znak,że nie zależy mu na tobie. I nie wywyższam się, też mam 13 lat! blocked odpowiedział(a) o 17:43 Nie rób tego ! cię kocha to powinien dopiero 13 lat ! ! ! chcę cię jak ma potrzebę to niech uprawia bym zerwała. Zależy, czy Ty też masz taką potrzebę. Bo jeśli tak to zrób wg własnej woli, a jesli nie to zakończ ten związek . Nie ma mowy, jesteś stanowczo za młoda!A co jeśli będzie wpadka?Będziesz miała zrujnowane życie na dodatek twój chłopak będzie miał przeje... ponieważ nie masz ukończonych 15 za tym to on nie może Cię do tego zmuszać! Co to za miłość w której chłopak nie potrafi uszanować zdania dziewczyny i namawia ją ciągle do seksu? blocked odpowiedział(a) o 17:44 będziesz później tego żałowała,masz na to jeszcze on ma potrzebe to jego sprawa.. Szanowna dziewczyno ;) On po prostu chce Cię wykorzystać. tyle Powiedz że ty masz inne potrzeby i niech zrozumie że ty masz dopiero 13 lat jak nie poskutkuje to z nim zerwij możliwe że go bardzo kochasz ale w związku nie na tym to polega żeby twój chłopak na cb. naciskał. lotka14 odpowiedział(a) o 17:45 jak nie chcesz to nie! musisz mu to wyraźnie powiedzieć. i moim zdaniem powinnaś z nim zerwać, skoro nie szanuje twoich uczuć jestes jeszcze dzieckiem , jesli nie chcesz tego robic lub nie jestes na to gotowa nie rob tego ! porozmawiaj z chlopakiem ze nie jestes jeszcze na to gotowa i powiedz mu ze jak Cie kocha to zrozumie ale najwidoczniej tak nie jest jak zalezy mu tylko na twojej dupe:( matidsk odpowiedział(a) o 17:46 nie idz z nim do lozka... malo juz bylo przypadkow ze w twoim wieku lub niewiele starsze dziewczyny od ciebie zaszly w ciaze? Pcia ;D odpowiedział(a) o 17:46 Erotoman .! powiedz mu : - Idź się utop. ;d wytłumacz mu ze masz 13 lat i nie jestes gotowa jeszcze, jak dalej bedzie nalegal to zerwij z nimwidac zalezy mu tylko na seksie a nie na tobie, twoich uczuciach i potrzebachnie jest ciebie wart, zachowuje sie jak swinia oj w wieku 13 lat to bardzo nie rozsądne ;/ z resztą w wieku 16 też nie ;/ poprostu powiedz, że nie chcesz i tyle nayla odpowiedział(a) o 17:43 Jesteś chora! Zastanawiam się czy to nie żart... Ale jeżeli już pytasz to nie! Seks jest dozwolony od piętnastego roku życia co i tak jest za wcześnie. Nastolatki w tym wieku nie mają jeszcze zielonego pojęcia o zabezpieczeniach itp... Wgl co to za chłopak skoro nalega? To jest odpowiedzialność na całe życie! Empaty odpowiedział(a) o 17:46 walnij go z liścia powiedz że jesteś nie gotowa masz tylko 13 lat a jeżeli on tego nie rozumie to ma wynieśc się z twojego życia ! ja też mam 13 lat i miałam kiedyś chłopaka który chciał żebym mu robiła loda i żęby mnie mógł macać !.Nie ma !ja go żciłam i tobie też radzę.. Małami:) odpowiedział(a) o 17:47 Co za Down.!Z NiegoStanowczo powiedz Nie Jak Coś Nie pasi To Niech WypI... blocked odpowiedział(a) o 17:47 Seks z dziewczyną / chłopakiem, który nie ukończył / a jeszcze 15 lat jest zabroniony !A skoro mu zależy tylko na tym, to musisz się zastanowić, bo ...On chce cię tylko przelecieć i tyle .Nie szanuje twojego z nim zerwij .Wiem, że to będzie trudne, ale w ten sposób unikniesz kłopotliwej sytuacji, np. przymusowego zaciągnięcia do łóżka, gwałtu . :( Umyj się i zmień pościel. wytłumasz mu to ze jestes za młoda i co czujesz a jesli nie zrozumie to kompletna swinia Nie będę mówić, że jesteś niepoważna i młoda. To Twój wybór - robisz, co chcesz. Przemyśl, czy jesteś na to gotowa i nie spieprz sobie życia. Poza tym wiedz, że uprawianie seksu z nieletnimi poniżej 15 roku życia jest karalne, więc Twój chłopak mógłby mieć bardzo 'ciekawe' problemy. Jeśli nie chcesz tego robić, a on tego nie rozumie, to zostaw tego idiotę i znajdź kogoś mądrzejszego i o wiele bardziej dojrzałego, kogoś, kto poprzez związek rozumie więcej niż tylko seks. vampcio odpowiedział(a) o 17:48 Nie chcesz nie rób za młoda jesteś ! Nie idź lepiej . Co bys później rodzicom powiedziała, że co, że w ciązy jesteś mając tylko 13 lat ? Nawet jakbyście się zabezpieczyli, to czasem nie wystarcza, możesz zajść w nieplanowaną ciążę. Powiedz mu po prostu co o tym myślisz, że nie chcesz współżyć w takim wieku, że chcesz jeszcze poczekać, że nie jesteś jeszcze na to gotowa. Często chłopcy myślą, że seks jest to dowód miłości, ale czegoś takiego nie ma, coś takiego nie istnieje, tylko niektórzy po prostu tego nie rozumieją. Twój chłopak myśli na pewno, że ma już 16 lat, to już może, tak może, ale jeżeli ta druga osoba też tego chce. W waszym przypadku tak jest. ♥ jak z nim pójdziesz do łóżka, on pewnie z tobą zerwie, i ludzie będą mówić że jesteś suką. rób jak chcesz. Uważasz, że ktoś się myli? lub
Szedłem do łóżka z kobietą poznaną zaledwie wczoraj, a jej mąż na to pozwolił. No i ja pozwoliłem jemu na pójście do łóżka z moją żoną. To ostatnie chyba tylko dlatego, że mąż Anity jawił mi się jako kompletny impotent. Jakoś nie mogłem uwierzyć, że chciał uprawiać seks z Dominiką. Za to noc z Anitą była cudowna.
jasmina2015 7 czerwca 2015, 23:05 Jestem odważna dziewczyną, ładna blondynka kobiecych kształtach, pewną siebie na brak powodzenia nie narzekam...Tak przynajmniej mówią inni...w głębi duszy jednak jestem bardzo samotna. Nie umiem sie do nikogo zbliżyc..Wiem ze człowiek jest na tyle szczęśliwy na ile chce wiec próbuje poznać kogos. Robię to różnymi sposobami, ostatnio nawet przez internet. Wielu tam ludzi a zadnego człowieka... Co kogoś poznam to mam zaproponowany seks. I to dość otwarcie. Nie chodze ubrana wyzywająco...ani nie zachęcam... a mimo to mężczyznom dość łatwo przychodzi zaproszenie mnie do siebie, na wyjazd itd...:-( Może ja to robie żle? Może zachęcam nieświadomie? I to nie tylko mezczyzni z którymi umawiam się na randki..ale tez inni z którymi pracuje...spotykam na ulicy..sąsiedzi, faceci w tramwaju..na siłowni na która chodza sami mezczyzni... Dziś nawet w szkole wykładowca kiedy powiedziałam ze ide się opalać bo jest ładna pogoda odpowiedział z błyskiem w oku i dwuznacznym usmiechem " to musi znaleźć pani kogos kto pani plecy nasmaruje"...Kurde nie wiem ale często mnie mezczyzni tak "podgadują"...nawet Ci co mnie prawie nie znają...a jak trochę poznają to ciagna do łozka. Nie zauważyłam żeby miały tak moje koleżanki...może ja prowokuje? Miala z was tak któraś z vitalijek? Ja nie jestem tylko obiektem seksualnym a tak się czasami czuję:-( Dołączył: 2012-08-26 Miasto: Liczba postów: 28755 7 czerwca 2015, 23:08 to się ma w uusposobieniu Dołączył: 2011-04-12 Miasto: Będzin Liczba postów: 9136 7 czerwca 2015, 23:09 Jak byłam młoda to też tak miałam. Strasznie mnie to denerwowało... Dołączył: 2011-10-27 Miasto: Liczba postów: 4650 7 czerwca 2015, 23:12 Czy masz cos innego do zaoferowania? Jakies ciekawe dla innych hobby lub zainteresowania, mozesz byc dobrym partnerem w sporcie, masz wiedze przydatna innym i umiesz sie nia podzielic? tennickjuzistnieje 7 czerwca 2015, 23:13 Dlatego się przefarbowałam, teraz mi się to rzadziej zdarza A tak serio to musisz być bardziej sukowata, żeby facetowi było nawet głupio zaproponować coś takiego. Jaj jesteś milutka, uśmiechnięta to te pajace traktują to jako mój sposób bycia zmienił się z "dzień dobry, w czym Panu pomóc?", na "uważaj, bo noszę gaz pieprzowy w torebce" to i faceci zmienili podejście. Edytowany przez 09f8def6f51d53ffe66e322b8021f64d 7 czerwca 2015, 23:17 Dołączył: 2012-08-26 Miasto: Liczba postów: 28755 7 czerwca 2015, 23:17 przeżywasz, mnie tez chcą bez bliższego poznania tylko do łóżka, bo do czego mogą Cię chcec faceci, którzy cie nie znają? Do ślubu? ; D jasmina2015 7 czerwca 2015, 23:17 to się ma w uusposobieniu to znaczy? owszem jestem miła, często się smieje...bo czemu miałabym nie być nie uprzejma? Ja rozumiem ze faceci mysla o seksie bardzo często ale nie musza tego od razu mowic...za bardzo się czuja swobodnie przy mnie..a niechce być wyniosła ksiezniczką...z drugiej strony w takich tekstach czuje brak szacunku do mnie jako do kobiety....to mile ze się podobam ale chyba robie cos zle..może rzeczywiście powinnam być bardziej "sukowata" Dołączył: 2015-05-31 Miasto: Stalowa Wola Liczba postów: 474 7 czerwca 2015, 23:18 Może dlatego że blondynka? Coś chyba jednak jest w tym kolorze włosów bo zauważyłam że zawsze faceci jakoś inaczej wtedy patrzą na kobiety Dołączył: 2011-10-27 Miasto: Liczba postów: 4650 7 czerwca 2015, 23:18 tennickjuzistnieje napisał(a):Dlatego się przefarbowałam, teraz mi się to rzadziej zdarza Najlepiej jakis nienaturalny kolor, np fioletowy lub zielony albo ich polaczenie. Do tego kilka kolczykow na twarzy. Nikt cie wtedy nie tknie. Dołączył: 2012-08-26 Miasto: Liczba postów: 28755 7 czerwca 2015, 23:19 jasmina2015 napisał(a):nainenz napisał(a):to się ma w uusposobieniu to znaczy? owszem jestem miła, często się smieje...bo czemu miałabym nie być nie uprzejma? Ja rozumiem ze faceci mysla o seksie bardzo często ale nie musza tego od razu mowic...za bardzo się czuja swobodnie przy mnie..a niechce być wyniosła ksiezniczką...z drugiej strony w takich tekstach czuje brak szacunku do mnie jako do kobiety....to mile ze się podobam ale chyba robie cos zle..może rzeczywiście powinnam być bardziej "sukowata" to zmień to. Ja odkąd jestem wyniosła księżniczka mam problem x głowy :D
Ja bym nie martwila sie tyle nad tym jak szybko sie do mnie dobiera ( bo tu konieczna jest rozmowa , pogadaj z nim , szczerze , otwarcie , odwaznie, co chcesz a z czym wolalabys jeszcze poczekac czyli rozwiaz wszystkie swoje watpliwosci) tylko gorzej martwilby mnie jego tryb zycia jaki prowadzi , tak , nie mozna trzymac faceta na smyczy , ale pewne reguly w zwiazku obowiazuja i je tez
fot. Adobe Stock, dianagrytsku Sama nie wiem, kiedy się w tym wszystkim pogubiłam. Zaczęło się od wyjazdu z domu na studia. Zdałam na Uniwersytet Ekonomiczny. Rodzice bardzo się cieszyli. Ja też. Oni dlatego, że będę uczyć się w dobrej szkole. A ja miałam przed sobą wspaniałą perspektywę nieskrępowanej niczym wolności. Byłam bardzo podekscytowana. Akademik, nowi znajomi, wieczorne wyjścia na miasto, imprezy – tak właśnie wyobrażałam sobie dorosłość, dojrzałość. Jako nieskrępowaną zakazami zabawę. I tak właśnie spędzałam kolejne lata nauki w mieście. Jestem zdolna i udało mi się przejść przez studia, prowadząc rozrywkowy tryb życia. Z każdym rokiem byłam w tym coraz lepsza. Potrafiłam przez pół roku bawić się, a potem w czasie sesji zakuwać do upadłego, żeby wszystko pozaliczać. Przez cały ten czas utrzymywali mnie rodzice, więc starałam się rozsądnie gospodarować pieniędzmi – tak, by wystarczyło na życie, ale też na imprezy. Siłą rzeczy musiałam się jednak ograniczać. Kiedy poszłam do pracy, ten problem przestał istnieć. Zatrudniłam się w dużej, bogatej firmie, więc stać mnie było na wszystko. Na mieszkanie, jedzenie w knajpach, ciuchy, no i najważniejsze – na zabawę. Już wtedy, po pierwszym roku pracy, czułam, że się zatracam, że życie przecieka mi między palcami. Wszystkie tygodnie wyglądały tak samo. W dni powszednie harowałam od dziewiątej do dziewiętnastej, a po pracy szłam ze znajomymi na kolację. Tam dla relaksu wypijaliśmy parę drinków, a potem rozchodziliśmy się, bo trzeba było iść spać. Do pustego mieszkania wracałam więc koło godziny jedenastej. Już tylko po to, żeby się umyć i zasnąć. Cóż więcej mogłam tam robić, skoro nikt na mnie nie czekał. Nikogo nie miałam. Na stałe, oczywiście. Bo przyjaciół od seksu, przygodnych znajomych było wielu. Ilu? Wstyd się przyznać – po prostu zbyt wielu. Rzucałam się w wir, by uciec przed samotnością… Dziś wiem, że to było głupie, ale wtedy wydawało mi się, że prowadzę super życie. Że jest tak, jak zawsze chciałam. Wesoło, aktywnie, wielkomiejsko. A nie tak, jak w rodzinnym domu – tylko pranie, sprzątnie, obiady, kłótnie o pieniądze, których nie starcza do pierwszego. To było życie moich rodziców. Kochałam ich, doceniałam to, że mnie wychowali, że utrzymywali na studiach, ale nie chciałam iść w ich ślady. – Córciu, kiedy ty się w końcu ustatkujesz? Kiedy sobie kogoś znajdziesz, będziesz szczęśliwa? – pytała mama. – Ale ja jestem szczęśliwa! – odpowiadałam. – Nie wierzę. Sama? – Mamo, ja mam mnóstwo znajomych, przyjaciół. Jestem wolna… – E tam, znajomi… Wiesz, co o tym myślę. – No wiem i dlatego wolę o tym nie rozmawiać. Nie chcę się kłócić… No i nie rozmawiałyśmy. Mama wiedziała, że nie jest u mnie najlepiej. Ona tak, ale ja nie zdawałam sobie z tego sprawy. Wydawało mi się, że jest wszystko w porządku, a tak naprawdę uciekałam. Od tego, co dobre, co wartościowe, co ważne, ale co jednocześnie trudne i wymagające. Od stałego związku, zobowiązań, od poczucia bliskości i więzi. Uciekałam zwłaszcza w weekendy, bo w tygodniu nie było czasu na myślenie. Cały dzień pracy, wieczorem kolacja i głupie pogaduchy. To wszystko. Ale w weekend trzeba było zorganizować sobie czas. Trzeba było uciec z pustego domu, w którym ciszę mącił tylko telewizor. Od rana ruszałam więc w miasto. Na siłownię, potem do kosmetyczki, na zakupy, na obiad do restauracji, a wieczorem na dyskotekę. Tam już tylko alkohol i faceci. Poznawałam ich mnóstwo, nieraz lądowali w moim łóżku. Te noce były pełne uniesień, pasji, zaskoczeń. Ale poranki przypominały mi o tym, dlaczego jestem sama. Krępująca cisza, podkrążone oczy, suchość w ustach. Niezręczna pobudka w jednym łóżku. A potem seria idiotycznych pytań, jakby ta durna gadka miała nas uratować. – A gdzie pracujesz? – Mówiłam ci wczoraj. – Aha, jasne. – Ładnie mieszkasz. – Dzięki. – Zobaczymy się jeszcze? – Tak, pewnie – odpowiadałam, choć byłam pewna, że już więcej się nie spotkamy. Bo po co? Żeby się na trzeźwo nawzajem rozczarować. Zawsze po takiej przygodzie brałam długi prysznic i szłam biegać. Mimo kaca i zmęczenia, zmuszałam się do wysiłku. Tylko po to, żeby po przyjściu do domu, paść do łóżka i spać do wieczora. Potem obejrzeć jakiś romantyczny film i znów zasnąć. Rozmarzona i stęskniona. Z postanowieniem, że za tydzień sobie kogoś znajdę. I tak w kółko. Bez sensu. Coraz bardziej zblazowana, znudzona i niepodobna do samej siebie. Był miły, żartował, a ja uznałam, że mu się podobam Przez te kilka lat poznałam kilku fajnych facetów, ale z żadnym z nich nie udało mi się zbudować związku. Przez długi czas nie wiedziałam dlaczego. Przecież byłam taka, jaka powinna być kobieta. Wyzywająca, odważna, dobra w łóżku, trochę tajemnicza. A oni jednak odchodzili. Wypracowałam więc sobie mechanizm obronny. Gdy tylko pojawiały się jakieś problemy, wmawiałam sobie, że mi nie zależy. Byleby nie zostać skrzywdzoną. Tym sposobem zamieniłam się w kobietę, która nawet fajnych facetów traktowała instrumentalnie. Jak na przykład Roberta. Fantastyczny gość. Przystojny, spokojny, opanowany, pogodny i uczciwy. Był starszy ode mnie o dziesięć lat i pracował w moim dziale. Od razu między nami zaiskrzyło. Tak mi się przynajmniej wydawało, bo chętnie ze mną rozmawiał i odpowiadał na zaczepki. Nasza relacja opierała się na żartach. On w luźnych pogawędkach wyrażał niepokój związany z moim nieskrępowanym stylem życia, a ja traktowałam go trochę jak starszego brata. – Dziewczyno, znowu? – pytał mnie z samego rana. – Co takiego? – No jak co? Znowu balowałaś przez cały weekend? – Skąd wiesz? – Masz ziemistą cerę. – No wiesz, dzięki – uśmiechałam się. – Mogłabym się obrazić. – Za co? Za szczerość? – Nie, za seksizm. – A jaki w tym seksizm? To samo powiedziałbym kumplowi, gdybym uważał, że przesadza. – Ale żadnemu nie powiedziałeś. – Skąd wiesz? – Zgaduję po twoim uśmieszku. – To jest śmiech przez łzy. – Tak mnie żałujesz? – Tak. Bo fajna z ciebie dziewczyna. Chciałam udowodnić, że faceci są tacy sami Lubiłam go. Był niebanalny, sympatyczny, ciekawy. Miał tylko jedną wadę – był żonaty. A do tego dwójka dzieci. Ale to nie przeszkadzało mi z nim flirtować. Zaczepiałam go, a on zawsze się uśmiechał. Dobrze wiedziałam, że w głębi serca moje zainteresowanie mu schlebia. Byłam pewna, że pociąga go we mnie to, czego nie miał w domu. Przygoda, dreszczyk emocji, śmiałość, zadziorność. Postanowiłam to wykorzystać. Sprowokowała mnie koleżanka. Taka jedna, z którą marnowałam życie na spółkę. Ona też bawiła się w najlepsze. Była najczęstszą towarzyszką moich szaleństw. Któregoś dnia, gdy właśnie skończyłam rozmawiać z Robertem, podeszła do mnie i uśmiechnęła się. – No, no. Ale się mizdrzyłaś! – Co ty pleciesz? – A co, może nie widziałam. Jak jakaś kotka. Ale wrzuć na luz, dziewczyno, Robert to firmowa cnotka. Już niejedna próbowała zagiąć na niego parol na imprezach integracyjnych. Nic z tego, on jest przywiązany do żony na stałe. Jak pies do budy – zaśmiała się złośliwie. – Każdego można wyrwać. Nawet jego. – O proszę, jaka pewność siebie. Chcesz się założyć? – Jasne. – O co? – O satysfakcję. To mi wystarczy. Od tego dnia knułam, jak uwieść Roberta Najpierw musiałam sprawić, byśmy zostali sami. Wtedy tłumaczyłam sobie, że chodzi o wyzwanie, ale teraz wiem, że moje intencje były zupełnie inne. Chciałam sobie udowodnić, że wszyscy faceci są tacy sami. Że dlatego nie szukam nikogo na stałe, bo nikt na takie zaufanie nie zasługuje. Nawet taki ideał jak Robert. W końcu się udało. Nie było to trudne, bo on naprawdę miał do mnie słabość. Wystarczyło, że poprosiłam go o pomoc. Nakłamałam, że muszę zrobić rozliczenia dla jednej z obsługiwanych przez nas firm, a jestem w lesie. Trochę się zdziwiłam, że nie od razu się zgodził – marudził, pytał, czy nie możemy zrobić tego w normalnym czasie. W końcu powiedział, że musi zapytać żony, czy może zostać po godzinach. Poszedł do swojego biura, by do niej zadzwonić. – Myślałby kto, że tak bardzo nie chcesz! – prychnęłam pod nosem. Byłam tak cyniczna. Robert wrócił z informacją, że żona się zgodziła, a ja z cielęcym spojrzeniem mu podziękowałam. Następnego dnia, gdy minęła siedemnasta, oboje ślęczeliśmy nad papierami. Po pół godzinie w biurze zostały dwie osoby, a po godzinie nie było już nikogo. Tylko ja i on. Specjalnie włożyłam moją najbardziej wydekoltowaną sukienkę. Przez cały dzień skrywałam ją pod marynarką, ale teraz zrzuciłam okrycie, by wyeksponować piersi. Robert to zauważył i uśmiechnął się dziwnie. Pomyślałam, że to jest ten moment, że właśnie teraz powinnam zaatakować. Wstałam zza biurka, podeszłam do Roberta i pochyliłam się, żeby spojrzeć w jego wyliczenia. – Co ty robisz? – zapytał. – Nachylam się – uśmiechnęłam się kokieteryjnie. – A po co!? – był wyraźnie zdenerwowany. – No jak to? – straciłam rezon. – Aby sprawdzić twoje wyliczenia. – Majka, ty chyba niczego nie kombinujesz? – No… Nie wiem sama… – odpowiedziałam i wypięłam pierś. Ale nie było w tym już pewności siebie. Była desperacja. – Okej, chyba musimy pogadać. Straciłam kontrolę nad sytuacją Zupełnie nie spodziewałam się, że Robert tak szybko i tak negatywnie zareaguje. Wyobrażałam sobie, że będę go kusić wypracowanym już zestawem gestów i słów. Że zastosuję na nim swoje sztuczki, a on się temu podda. Jak wszyscy faceci do tej pory. A jeśli nie, to zacznie bronić się dopiero, kiedy moje intencje staną się jasne. Bronić nieudolnie, niezdarnie, nieskutecznie. On nie dopuścił nawet do tego. – A nie chcesz? – zapytałam łamiącym się głosem. – Nie, Majka, nie chcę. Mam żonę, dziewczyno. – Dobra, to kończymy, dość tego! Niepotrzebnie cię zatrzymywałam – zaczęłam nerwowo zbierać papiery. – Majka… Majka. Majka! – krzyknął, gdy nie reagowałam. – Co? – Dlaczego ty sobie to robisz? Po co udajesz kogoś, kim nie jesteś – A skąd ty wiesz, kim jestem? – oburzyłam się. – Nie wiem. Ale domyślam się, że nie jesteś dziewczyną, która uwodzi żonatych facetów. Obudź się w końcu, bo niedługo może być za późno. Poszedł sobie. Nic mi więcej nie wyjaśniał. Nie strzelił pogadanki, nie prawił morałów. Nie karmił swojej próżności protekcjonalnym tonem. Ale przede wszystkim nie dopuścił do dwuznacznej sytuacji. Uciął wszystko szybko i zdecydowanie, a jednocześnie z klasą. Znokautował mnie. A jednak są jeszcze porządni mężczyźni… Przez jakiś czas wydawało mi się, że przez to wszystko pragnę go jeszcze bardziej, że się w nim zakochałam. Taki męski, lojalny, zdecydowany. Wiele razy chciałam mu wyznać miłość. Wyobrażałam sobie, że przychodzi do mnie i błaga, żebym go jednak przyjęła. Ale potem zaczęłam zastanawiać się nad jego słowami i nad swoim życiem. Raz czy drugi nie poszłam na imprezę, zostałam w domu. Było strasznie. Bałam się. Czułam się przygnębiona. Ale wytrwałam. No i wtedy dotarło do mnie. Zrozumiałam. Pojęłam, że nie kocham Roberta. Tylko mi zaimponował tym, kim jest. Miłością do żony, lojalnością wobec niej, swoją mądrością i dojrzałością, która pozwoliła mu opanować sytuację. Przywołać mnie do porządku i dać do myślenia. I tak właśnie zmieniłam swoje życie. Nie od razu. Nie jednego dnia. Stopniowo wdrażałam codzienną dyscyplinę i rozwagę. Opłaciło się. Poznałam wspaniałego faceta. Podobnego do Roberta, ale singla w moim wieku. Postanowiłam, że tego nie zepsuję. Niedawno zabrałam go na imprezę integracyjną w firmie. A Robert przyprowadził swoją żonę. Gdy mnie jej przedstawiał, poczułam ogromną ulgę, bo wyobraziłam sobie, jakbym się czuła, gdybym wtedy odebrała jej męża. A tak mogłam jej powiedzieć zupełnie zwyczajnie: – Cześć, miło cię poznać. Wiele o tobie słyszałam od Roberta – a potem przedstawić jej mojego chłopaka. Czytaj także:„Choruję na depresję. Muszę ukrywać swoją chorobę, bo moja matka uważa, że to wstyd”„Miałyśmy tylko siebie, więc marzyłam o przyjaźni z córką. A ona była krnąbrna, zbuntowana i sprawiała problemy”„Z Arturem miałem opijać urodziny, a skończyło się na flaszce nad jego grobem. Gdy zmarł pojąłem, że nie mam po co żyć”
Tłumaczenia w kontekście hasła "Nie próbuj zaciągnąć mnie do łóżka" z polskiego na francuski od Reverso Context: Nie próbuj zaciągnąć mnie do łóżka na pierwszej randce
To może być pierwsze Wasze spotkanie. Albo też trzecie albo dziesiąte. Za każdym razem sprawa jest tak samo skomplikowana. Kiedy iść z facetem do łóżka? Gdy ma się ochotę Najprostsza odpowiedź. To seks, który zaspokaja tu i teraz. Potrzeba tylko braku oczekiwań i zgody na to, że być może będzie pierwszym i ostatnim. Taki sport. Zabawa. Dla świadomych i zdecydowanych. Sprawa komplikuje się, kiedy w głowie pojawia się pytanie: i co dalej? Można mieć ochotę, ale nie tylko na jednorazowy seks. Po wszystkim dostaniesz całusa na pożegnanie i uścisk dłoni w podziękowaniu za owocną współpracę. Nie ma chyba gorszego uczucia niż po wszystkim zostać z emocjami, którymi nikt się nie zaopiekuje. Wiedzą to wszystkie kobiety, które zasypiały same w jeszcze ciepłej pościeli, licząc wcześniej na wspólne śniadanie. Tymczasem on naciągnął portki na tyłek i zniknął. W tym przypadku nie ma sensu działać pod wpływem impulsu i tłumaczyć sobie na siłę, że jakoś to będzie. Bo będzie tak samo, czyli smutno i źle. Kiedy chcesz nie tylko seksu, ale też bliskości – poczekaj. Wtedy gdy jest bezpiecznie Dla zdecydowanej większości kobiet bezpieczeństwo oznacza troskę, uważność i dbałość o to, żeby czuły się ważne i szanowane. Bezpiecznie jest wtedy, kiedy on zniknie w środku nocy, bo rano musi stawić się w pracy, ale wiesz, że tylko dlatego. Nie dlatego, że ucieka albo nie chce Cię rano oglądać i wiesz, że jak wyjdzie, to wróci. Bezpiecznie jest także wtedy, kiedy czujesz, że ktoś się z Tobą liczy i jesteś dla niego ważna, bo to po prostu pokazuje. Jeśli tego Ci potrzeba, żeby nie zamęczać się wyrzutami sumienia po seksie, to poczekaj jeszcze trochę. Daj sobie czas do momentu, w którym poczujesz, że nie będziecie się tylko wzajemnie używać. Tylko, że po prostu będzie to kolejny krok do przodu. Słuchaj intuicji, ona się nie myli. Kiedy są granice Nie idź do łóżka, jeśli nie potrafisz stawiać granic, bo wtedy zagrożone jest nie tylko Twoje bezpieczeństwo w dosłownym rozumieniu tego słowa, ale też to emocjonalne. Kobieta, która nie potrafi stawiać granic, jest jak oskubana i kulawa kaczka biegająca przed myśliwym. Czy przez brak asertywności zdarzało Ci się sypiać z kimś wbrew swojej woli albo godzić się w łóżku na rzeczy, które zupełnie Ci nie odpowiadały? Najpierw zrób porządek w głowie, a później zabierz się za seks. Dobry moment na seks i związek jest wtedy, kiedy potrafisz określać własne zasady. A dodatkowo oczekiwać od drugiej strony ich respektowania. Nie sztuką jest ściągnąć majtki i przez krótszą lub dłuższą chwilę zaczerpnąć przyjemności. Sztuką jest robić to w zgodzie ze sobą i z człowiekiem, który spełni Twoje oczekiwania względem tego, co dalej. Jeśli chcesz się po prostu z kimś przespać i liczysz na to, że więcej nie będziesz musiała go oglądać – rób to. Jeżeli natomiast chciałabyś rano wypić razem kawę i przez kolejny tydzień nie zastanawiać się, czy ślad zaginął po nim na dobre… Czy może w przyszłym miesiącu znów znajdzie dla Ciebie chwilę – poczekaj i się poprzyglądaj. Później podejmij decyzję. Nie twórz sztucznych barier, ale przewiduj konsekwencje. Pamiętaj, że to, co przychodzi szybko i łatwo, częściej równie łatwo wiele kobiet pochopnie decyduje się na wskoczenie w ramiona mężczyzny, dla których nie są ani trochę ważne i liczy na cud. A wszystko dlatego, że kiedy przeczucia krzyczą, one zatykają uszy. Tematyka seksu dla wielu osób jest kłopotliwa. Warto jednak szukać odpowiedzi na nurtujące pytania, dlatego przygotowałam artykuł dotyczący udanego współżycia. Znajdziesz go TUTAJ Mam na imię Basia i jestem psychologiem miłości. Piszę dla singielek, żon, partnerek i rozwódek o związkach, mężczyznach, randkach, seksie i rozstaniach. Uczę tysiące kobiet jak znaleźć miłość i tworzyć udany związek. czytaj więcej
Hej Bracia, mam problem który powtórzył się przy 2 dziewczynach w odstępie roku. Mianowicie kobieta jest chętna na seks, są pocałunki, macanie. Kobieta chętnie zdejmuje stanik i daje się pobawić cycuszkami. Wszystko niby fajnie, lecz gdy dochodzi do zdjęcia majteczek - ona nie chce. Jest fajnie,
Po co ludzie uprawiają ze sobą seks? Nasi rodzice i dziadkowie odpowiedzieliby pewnie, że z miłości. Z obowiązku. Dla przyjemności. No i dla dzieci! Przy tym smogu bociany nie wszędzie przecież dolecą, a jak ktoś mieszka daleko od wsi, to nie ma też co liczyć na zawiniątko w kapuście. W każdym razie: kiedyś myślenie o seksie było na pewno prostsze. Za to uprawianie go – bardziej skomplikowane i ograniczone. A dzisiaj? Hulaj dusza, piekła nie ma. A przynajmniej nie istnieje coś takiego, jak ograniczona liczba partnerów seksualnych. Swoboda obyczajów, dostęp do antykoncepcji i pornografii, w końcu – kluby, akademiki, Tinder czy choćby fejs – wszystko to sprawia, że po seks jest nam sięgnąć łatwiej niż po jagodziankę. I ten tekst nie będzie o tym, czy to dobrze, czy źle. BEZ ZNIECZULENIA Ten tekst będzie o tym, jak Janek Favre pokazał to w swojej nowej książce pod wymownym tytułem „To tylko seks”. Daleka jestem od nazywania tego recenzją, bo z Jankiem trochę lat się już znamy. Ba, na blogu wciąż wiszą teksty, które tworzyliśmy wspólnie w ramach cyklu „Wojna płci”. Co więcej, część z nich traktowała nawet o seksie. Natomiast nasze drogi gdzieś tam się dawniej rozeszły, co nie zmienia faktu, że kibicuję Jankowi, jak mogę. Nie dlatego, że postanowił zostać pisarzem, ale dlatego, że miał jaja, żeby naprawdę to zrobić. Dlatego ten tekst potraktujcie jak polecenie znajomej. Czy ktoś, kogo lubicie i cenicie wpuściłby Was na minę? Ja też nie zaryzykuję i powiem Wam, że polecam Wam ją mocno, ale mam też trochę problem z tą książką. A polega on na tym, że jest dobrze napisana, ekspresowo się czyta i tylko jakoś tak nagle się to wszystko urywa. Natomiast założenie Janka było konkretne: 3 mężczyzn, 4 kobiety i 24 godziny z życia Krakowa. Bez rozpieszczania i bez znieczulenia. Po prostu: wchodzimy z butami do ich domów i łóżek i patrzymy, co się tam konkretnego wyprawia. A że wyprawia się źle? Tego nietrudno się raczej domyślić. I tak, jak Janek nas w ten świat wtłacza, tak później nas z niego wyciąga. Bez happy endu i bez ostrzeżenia. A CZYM SEKS JEST DLA CIEBIE? A o co chodzi w tej książce? o to, czym może być dla nas seks. A może być wszystkim. Sposobem na odreagowanie, na zrelaksowanie się po ciężkim dniu, na rozładowanie napięcia, pozbycie się stresu, zaleczenie kompleksów czy napompowanie ego. Może być też sposobem zemsty, odegrania się. Metodą na zapomnienie. Ale też: na okazanie dominacji. Na poczucie – choć przez chwilę – jakiejkolwiek przewagi nad drugim człowiekiem, na zasmakowanie władzy. Może być też wołaniem o pomoc. Ostatnią deską ratunku. A także – kartą przetargową. Prosta sprawa: zrób coś dla mnie, a ja się z Tobą prześpię. I to są właśnie sytuacje skrajne. Sytuacje, dla których rozwiązania powinno się szukać na kozetce u dobrego psychoanalityka, a nie w cudzych majtkach. Bo nie dość, że się nie rozwiąże własnych problemów, to jeszcze przysporzy ich innym. Niestety, bohaterowie Janka są tu koszmarnie poobijani przez okoliczności. Ktoś tu kogoś zdradził, ktoś został sam z dzieckiem, ktoś wychował w nader katolickim domu, a jeszcze ktoś inny – był maltretowany w dzieciństwie. I z jednej strony punkt dla Janka, że zaserwował nam taki przekrój charakterów i okoliczności. Że potasował tę talię możliwości i wyciągnął z niej same mocne karty. Ale z drugiej, mam lekki niedosyt, bo żaden z głównych bohaterów nie uprawia seksu ot tak, dla przyjemności. A już tym bardziej z miłości. Ale czy to zarzut? Trudno stwierdzić, bo wtedy książka na pewno byłaby sprawiedliwsza, pełniejsza, ale też i… nudniejsza. W końcu od szczęśliwych miłości są filmy z Tomaszem Karolakiem, a od brudnego seksu jest teraz Jan Favre. TO TYLKO SEKS, ALE FAVRE ZAGLĄDA BOHATEROM DO GŁÓW Brud to w ogóle hasło przewodnie tej książki. Brudne są myśli bohaterów, brudny język, jakim Favre pisze, brudny w końcu jest ten seks, który zawsze musi kogoś skrzywdzić. I to jest ogromny komplement. Bo jeśli komuś wydaje się, że pikanterii uświadczył przy „50 twarzach Greya”, to teraz dopiero spłonie sobie rumieńcem. Favre w swoich opisach jest tak dosadny i tak naturalistyczny, że nie wiem, czy ktokolwiek ze współczesnych autorów ośmielił się tak pisać o seksie. No a nie czarujmy się – od miziania i kiziania to ludzie mają koty, a czasami lubią jednak ostry, dobry seks. I szlag wie, dlaczego nikt równie ostro nie ośmiela się pisać. Trochę jestem jednak zła o motywacje – o to, że za każdym razem są one jednocześnie tak zdawkowo opisane, choć przecież skrajne. Ale sama nie wiem, czy dałoby się to zrobić lepiej. Janek wyrywa tych ludzi z ich światów i opisuje takich, jakimi ich zastał. Odziera z prywatności i pokazuje w najintymniejszych momentach, jakie tylko można sobie wyobrazić – a skoro akcja rozgrywa się na przestrzeni doby, to czy dało się powiedzieć o nich więcej? I czy to w ogóle było tutaj konieczne? TA KSIĄŻKA JEST O SZACUNKU. A CZĘŚCIEJ: O JEGO BRAKU Nie wiem też, czy jest to książka dla starszych czytelników. Nie radzę więc kupować jej w ramach prezentu na Dzień Babci i Dziadka czy choćby pokazywać mamie. Sama natomiast żałuję, że nie przeczytałam jej w swoich studenckich czasach – wtedy byłaby dla mnie strzałem w dziesiątkę. No ale ciężko mieć też pretensje do Janka, że wtedy jej nie napisał, bo pewnie sam chodził jeszcze do przedszkola. Ale dla grupy wiekowej 18-30 ta książka wydaje się idealna. Zwłaszcza, że jest przede wszystkim książką o człowieku: o jego potrzebach, celach, traumach, nadziejach i rozczarowaniach. Jest też książką o miłości i szacunku oraz ich okropnym braku. Także, jeśli chodzi o miłość i szacunek do samego siebie. Od razu uprzedzam jednak, że „To tylko seks” to nie jest książka dla wszystkich. Jeśli Miller i Bukowski są dla Was przykładami degeneratów, a jedyną słuszną literaturę uprawia Michalak czy niegdyś Orzeszkowa, to… sorry. Bo ta książka w wielu miejscach to jest przegięcie. To ten typ literatury, po którym coś Cię w środku boli i sam nie wiesz, czy to było dla Ciebie dobre, czy niedobre, a jednak nie żałujesz – czyli stan całkiem podobny do kaca. I faktycznie, po tej książce zostaje kac. Obrzydliwy, moralny kac – tym większy, im częściej w tej książce odnajdujesz siebie. Uwaga! Książkę kupicie na Zdjęcie główne: Alexander Popov/
bylam wiec tego nie widzialam. wracajac do tematu- to co napisalam to tylko i wylacznie moje zdanie, nikomu nic nie nakazuje, zreszta i tak autorka watku zrobi co chce. na pierwszych randkach do lozka nie chodze, a najszybciej bylo to na 3ej randce (podobno to norma hihi). jak sama widzisz zostalo mi pozniej wypomniane ze ''to
"Przechodzę z jednej relacji w drugą. Czasami się zdarza, że mam kilka relacji, ale żadnej z kobiet nie daję prawa mieć do mnie pretensji o to. Staram się, jako uczciwy człowiek, jasno stawiać sprawę", mówi Łukasz. Dla części singli randki mają zapewnić przyjemność bez zobowiązań. Dlaczego odpowiadają im tylko płytkie i jednopłaszczyznowe relacje? Niektórzy z dużą łatwością nawiązują jednorazowe znajomości. Nie tylko mężczyźni częściej wchodzą w rolę "łowcy", bo skutecznymi "łowczyniami" są także singielki Jedna z singielek przyznała, że choć jej kochanek był "totalnym ćwokiem", to miał ładną sylwetkę i "kręcił" ją jako mężczyzna i nie sprawiał problemów natury emocjonalnej "Jest ogromna chemia i fascynacja, ale na co dzień bym z nią nie wytrzymał", powiedział z kolei 41-letni singiel, który spotyka się z 27-latką Więcej artykułów znajdziesz tutaj. Jednym z powodów umawiania się singli na randki jest seks bez zobowiązań. Część z wypowiadających się na ten temat osób swoich partnerów seksualnych traktuje wyłącznie w sposób instrumentalny. Tym singlom randki mają zapewnić przyjemność bez zobowiązań. Odpowiadają im płytkie i jednopłaszczyznowe relacje. - Jestem singlem, nie angażuję się uczuciowo - mówi 33-letni Marcin. - Moje relacje z kobietami opierają się na seksie, co tu dużo gadać. Poznaję różne kobiety, spędzamy miło czas, nie zawsze to musi być seks, czasami wystarczy miła kolacja, pójście do klubu, wyjazd na weekend, ale są to relacje bez zobowiązań, oparte na przyjemnościach, bez założenia bycia razem. - Mam duży krąg znajomych kobiet, a wiadomo, że bycie singlem daje przepustki do takich swobodnych relacji - mówi z kolei 32-letni Łukasz. - Oczywiście, jeśli ktoś takich relacji potrzebuje, a nie na przykład woli być sam. Nie użyłbym tu słowa przedmiotowych tylko luźnych, niezobowiązujących. Przechodzę z jednej relacji w drugą. Czasami się zdarza, że mam kilka relacji, ale żadnej z kobiet nie daję prawa mieć do mnie pretensji o to. Staram się, jako uczciwy człowiek, jasno stawiać sprawę. Niektórzy z dużą łatwością nawiązują jednorazowe znajomości. Przyznają, że to żaden problem "wyrwać kogoś na jedną noc", i wbrew stereotypowemu postrzeganiu, że to mężczyźni częściej wchodzą w rolę "łowcy". Skutecznymi "łowczyniami" są także singielki. Friends with benefits, czemu nie? Niektórym singlom zdarza się nawiązywać dłuższe niż jednonocne relacje intymne. Czasem trwają one nawet kilka miesięcy, ale są utrzymywane tylko i wyłącznie dla seksu. Jeden z mężczyzn przyznał, że od jakiegoś czasu jest w luźnym związku ze swoją koleżanką, która także nie ma stałego partnera i nie jest zaangażowana w poważny związek. Oboje doszli do wniosku, że mogą stać się friends with benefits, co w wolnym tłumaczeniu z języka angielskiego oznacza "przyjaciele, którzy ze sobą sypiają". Kolejna singielka spotykała się regularnie przez dwa miesiące ze znajomym z pracy, z którym utrzymywała kontakty intymne. - Przyznaję, to był totalny ćwok, ale miał ładną sylwetkę i kręcił mnie jako mężczyzna. Poza tym nie sprawiał problemów natury emocjonalnej, nie angażował się w naszą relację uczuciowo, co bardzo mi odpowiadało. Inny uczestnik badania, 41-letni Mikołaj, w taki sposób opisał relację intymną, która go łączy z czternaście lat młodszą kobietą: - Obecnie spotykam się z 27-latką, ale można powiedzieć, że w trzech czwartych jestem singlem. Szczerze mówiąc, jest między nami ogromna chemia i fascynacja fizyczna, ale tylko tyle. Spotykam się z kimś, ale nie jest to stały związek, nie mogę z tą osobą znaleźć wspólnego języka. Na co dzień bym z nią nie wytrzymał. Jest zazdrosna nie do wytrzymania, uwiesza się na mnie jak miś koala, no i inteligencją nie grzeszy. Ale chemia i przyciąganie między nami jest nieziemskie. Jest chemia i wzajemna fascynacja, ale na co dzień by z nią nie wytrzymał - Jeden partner to za mało... Są i tacy single i singielki, którzy nie ukrywają, że umawiają się nie tylko z jedną osobą, ale z kilkoma w tym samym czasie. Jeden z pytanych o to mężczyzn przyznał, że ma po prostu "zbyt miękkie serce" i nie umie odmówić kobiecie "w potrzebie". Zdarza się, że umawia się z dwoma, a nawet trzema paniami tego samego dnia o różnych porach dnia. Z jedną do południa, z drugą po południu, a z trzecią wieczorem. Pewna singielka także przyznała, że trudno jej zerwać całkowicie znajomości z byłymi partnerami w sytuacji, w której "było im dobrze w łóżku". - Umawiam się, o Jezu, umarłabym bez nieumawiania - przyznaje 30-letnia Eliza. - Umawiam się i to z kilkoma chłopakami naraz. Obecnie z trzema spotykam się w miarę często, czyli raz w tygodniu powiedzmy. (…) Tylko, że dwóch z nich to moi byli faceci. A z trzecim mam romans. W sumie romans mam teraz z czterema. Jeden wychodzi, drugi może przyjść, nie? Jest doskonale, jest doskonale... Ale najpierw kawa… Są i tacy single, którzy żeby iść z kimś do łóżka, potrzebują "trochę czasu", jak to określił jeden z nich. Najpierw umawiają się na randkę, jedną, drugą, trzecią. Spędzą czas na kawie, w kinie, restauracji czy idą na dyskotekę. Jeden z mężczyzn, choć ma wśród znajomych opinię Cassanovy, przyznaje, że ma określone zasady, zanim przejdzie "do tych rzeczy". Zanim pójdzie z dziewczyną do łóżka, chce ją lepiej poznać. Choć przyznaje, że nie szuka poważnej relacji, to "zaprasza do sypialni" tylko nieliczne kobiety. Twierdzi, że jest typem romantyka i seks z osobą, którą choć trochę się zna "smakuje" jego zdaniem lepiej niż z kimś, z kim zamieniło się tylko parę zdań. Podobne zdanie na ten temat miała jedna z pytanych o to kobiet. - Jestem atrakcyjna, mam świetną pracę, dobrze zarabiam, robię karierę - wymienia 30-letnia Ewa. - I oczywiście do szczęścia brakuje mi tylko stałego faceta. Poznaję wielu mężczyzn, w pracy, w klubach, na kursach. Nawiązują się jakieś relacje intymne, bo większość z nich to też single. I od czasu do czasu ląduję z którymś w łóżku. Przyznam jednak, że choć uwielbiam seks, to takie przygody jednorazowe nie są dla mnie. Lubię się najpierw trochę pospotykać, poznać, najlepiej w niezobowiązujących sytuacjach, tak bez ciśnienia w stylu randki. Chcę żeby facet, nawet taki, z którym łączy mnie tylko pożądanie, nie traktował mnie wyłącznie przedmiotowo. Źle się z tym czuję. I chociaż wiem, że nie znajdę w jego oczach takiego uwielbienia jak w oczach własnego partnera, to nie będę żyła przecież w celibacie. Takie miniromanse też powodują, że czuje się atrakcyjna, pożądana. Na co dzień tego nie mam, więc chociaż od czasu do czasu chcę się poczuć dobrze. Choć niektórzy single przyznają, że należy korzystać z życia, kiedy nadarza się okazja, bo młodość szybko przemija, to w gruncie rzeczy nie uważają się za hedonistów. Uważają, że maja zdroworozsądkowe podejście do spraw seksu i potrafią oddzielić "czystą przyjemność" od relacji intymnej bazującej na miłości. Uważają, że nie można żyć w celibacie dopóki nie spotka się tej właściwej osoby. Ich zdaniem trzeba próbować, bo nigdy nie wiadomo, co los może przynieść, bo może się okazać, że ktoś, z kim "lądujemy w łóżku w celu czysto konsumpcyjnym", zagości w nim na stałe. Napisz do nas: redakcja@ Autor: dr Julita Czernecka - socjolog, coach, trener, doktor nauk humanistycznych, autorka książek "Wielkomiejscy single" i "Single and Big City". Pracuje w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego. Zajmuje się tematyką singli, związków i miłości. Źródło:
uaZi. 19 181 357 109 70 258 424 430 172
on chce mnie tylko do łóżka